Przy porannym przeglądaniu jednej z ulubionych stron z bieżącymi
informacjami, znalazłem kolejny niewesoły artykuł o sytuacji w naszej
myszkowskiej społeczności.
Odlewnia Nowy Mystal zwalnia pracowników
Około 130 osób z prawie 180 zatrudnionych w Odlewni Nowy Mystal, na
koniec sierpnia straci pracę. Wypowiedzenia już dostali, od początku
lipca nie przychodzą do zakładu. Z odlewni nie zwolniono tylko części
pracowników, którzy są zatrudnieni czasowo, im umowy wygasną automatycznie.
To oni podtrzymują resztki produkcji, żeby można było za zakład wziąć
lepszą cenę. Gdy wygaśnie produkcja firmę będzie można sprzedać po cenie
złomu. Przedsiębiorstwo zostało wystawione na sprzedaż. Otwarcie ofert
miało nastąpić 4 sierpnia, lecz do tego nie doszło, bo do syndyka masy
upadłościowej zakładu nie wpłynęła żadna oferta. Cena wywoławcza opiewała
na 6,2 mln zł.
Dariusz Toborek przepracował w myszkowskiej odlewni 24 lata. Ostatnio na
stanowisku brygadzisty spawacza. Ma 43 lata.
- Szukam pracy, ale na razie nie ma żadnych ofert. Nie dostaliśmy jeszcze
zaległych wypłat za lipiec, które się nam należą. Jestem jedynym żywicielem
rodziny - mówi Toborek.- Córka idzie w tym roku na studia, druga pójdzie za
rok. Trzeba będzie liczyć chyba na pomoc rodziny. Mam nadzieję, że może
zostanę znów zatrudniony przez nowego właściciela, ale w tym roku raczej
chyba będzie o to trudno. Takich osób jak ja jest bardzo dużo - mówi
Toborek.
Jacek Bednarczyk, który pracował w firmie pięć lat nie ma raczej nadziei na
ponowne zatrudnienie w myszkowskiej odlewni.
- W Myszkowie nie ma dla mnie pracy. Myślę o wyjeździe na zagraniczny
kontrakt. Rozesłałem już CV do różnych firm. Jestem z zawodu
ślusarzem-spawaczem - mówi Bednarczyk.
W Nowym Mystalu średnia pensja nie przekraczała 1600 zł. Jeszcze w sierpniu
powinien zostać ogłoszony kolejny przetarg na składanie ofert.
Prawdopodobnie cena wywoławcza zostanie obniżona o 25 proc.
Jeśli nie będzie chętnego, to firmę można będzie sprzedać z wolnej ręki,
bez minimum cenowego.
- Naszą odlewnią zainteresowanych było kilka branżowych przedsiębiorstw,
głównie ze Śląska, ale i z województwa małopolskiego - mówi dyrektor
generalny Nowego Mystalu Jan Pasek.
W firmie nie ma już związku zawodowego Solidarność, której członkowie
doprowadzili do tego, że zadłużona firma została postawiona w stan
upadłości, a nie likwidacji, dzięki czemu załodze należą się pieniądze z
Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
- To szykanowanie członków Solidarności, których działania uratowały zakład
przed zamknięciem - mówi Stanisław Adamczyk, przewodniczący nie
istniejącego już w Nowym Mystalu NSZZ Solidarność.
Związkowcy nie zostali objęciu ustawową ochroną, która nie pozwala ich
zwalniać z pracy, gdy zakład jeszcze działa.
To czwarta upadłość w dziejach Mystalu (pierwotna nazwa handlowa
Myszkowskich Zakładów Metalurgicznych). W okresie największego rozkwitu, w
latach siedemdziesiątych zatrudniał 4,5 tysiąca ludzi.
Pierwszy raz upadłość Mystalu ogłoszono w 2001 roku. Zakład wyszedł na
uczestnictwie w Narodowym Funduszu Inwestycyjnym jako prawie bankrut.
Kupiły go, ale tylko część - stalownię i odlewnię Polskie Odlewnie S.A.
Tylko trzy lata było w miarę spokojnie. Odlewnie weszły w kryzys i pozbyły
się Mystalu, który kupił grupa prywatnych przedsiębiorców, a spółkę
przemianowano na Mistal . W 2004 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i
Administracji wydało zgodę na kupno Mistalu przez rosyjski holding
Ałtajwago.
Rosjanie zapłacili wg oficjalnych informacji 4 mln zl. Potem firma pod
nazwą Nowy Mystal przeszła w ręce ukraińskiej spółki, która przez ostatni
rok unikała kontaktu ze związkowcami.
Bezrobocie w powiecie myszkowskim jest najwyższe w woj. śląskim,
przekracza 16 procent. Na koniec czerwca w PUP (ostatnie oficjalne dane)
zarejestrowanych było 4353 osób, z tego 1402 miały prawo do zasiłku. Na
stronie internetowej PUP jest dwanaście ofert pracy m.in. dla szwaczek i
kierowców.
Może Pan Młynarski nagrał filmik pod tytułem ''A my tu żadnej odlewni nie
chcemy'' Wszak to przemysł ciężki, energochłonny, też z pewnością nie służy
Jurze...
A tak poważnie to nie jest mi do śmiechu. Pracownikom Huty tym bardziej.
Sytuacja w Myszkowie jest fatalna. Czytałem niedawno artykuł na ten temat,
poruszono tam też klimat panujący w Zawierciu. Tamtejsza Huta Szkła w
stanie agonii prosi Urząd Miasta o zwolnienie z podatku od nieruchomości
(340 etatów na włosku), odlewnia żeliwa może koło setki osób wysłać na
bezrobotne, w CMC Zawiercie najsłabszy sezon od lat, atmosfera nie
najlepsza. Przędzalnia padła wysyłając do Urzędu Pracy ok 300 osób. W
rekordowo ''bezrobotnym'' Myszkowie praktycznie całość załogi zwalnia bodaj
3 co do wielkości pracodawca w mieście. Ale kopalni tu nie chcemy !!!
Niegdyś elitarny, prężnie rozwijający się okręg przemysłowy. Teraz dwa
całkiem duże miasta dosłownie rzucone na kolana, cień dawnej
świetności...
A nawiasem dziwi mnie, że Mystal nie produkuje. W Polsce jest bardzo dużo
odlewni żeliwa i stali, ale są to z reguły fabryki raczej małe, robiące też
małe odlewy. Nasza huta ma potężną stalownie, wydział obróbki, naprawdę
niezłe wyposażenie (zajrzeć na stronę, choćby wyposażenie laboratorium -
nie powstydziłby się niejeden większy zakład), i możliwość lania na prawdę
dużych rzeczy (bodaj do 16 ton !) - jak mało który zakład.
Mam nadzieje, że jednak znajdzie się inwestor. Bo idzie zima, i sezonowe
prace się zakończą. Aha, ale kopalni nie chcemy !
quote:
A nawiasem dziwi mnie, że Mystal nie produkuje. W Polsce jest bardzo dużo
odlewni żeliwa i stali, ale są to z reguły fabryki raczej małe, robiące też
małe odlewy. !
To przez Chiny, tam odlewni jest tysiace a robocizna nadal tania. To jesli
chodzi o odlewnie staliwa/żeliwa. W Zawierciu juz padała jedna odlewnia pod
koniec zeszłego roku... Jedynie odlewy precyzyjne np metodą traconego
wosku nie maja jeszcze konkurencji w Chinach.
quote: Nasza huta ma
potężną stalownie, wydział obróbki, naprawdę niezłe wyposażenie (zajrzeć na
stronę, choćby wyposażenie laboratorium - nie powstydziłby się niejeden
większy zakład), i możliwość lania na prawdę dużych rzeczy (bodaj do 16 ton
!) - jak mało który zakład.
PaulKremer nie wiem czy wiesz o czym piszesz... jakie niezłe wyposażenie...
a przede wszystkim jaki wydział obróbki??? obróbka mechaniczna odlewów
zlecana była na zewnątrz a we własnym zakresie robiono jedynie
przygotowanie pod tą obróbkę na oczyszczalnii... zewnętrzna obróbka
stanowiła od zawsze ogromny problem - duże koszty, odległe terminy
wykonania, trudności ze znalezieniem firm, które były w stanie podjąć się
obróbki odlewów dużych...
a wracająć jeszcze do wyposażenia to aktualny właściciel od samego początku
nie przeprowadził żadnych inwestycji w park maszynowy (poza niezbędnymi
remontami), wyremontował jedynie pomieszczenia biurowe a części wyposażenie
z laboratorium to się pozbył...
Ukraincy od samego początku tylko dużo mówili i na tym się kończyło. Jedno
mnie tylko dziwi... jak ta firma "jakoś funkcjonowała" aż tak długo! żal
tylko tych wszystkich zwalnianych ludzi, bo ich sytuacja jest nie do
pozazdroszczenia...
A to się zdziwiłem. Oparłem się na dwóch źródłach - materiałach ze
strony: http://www.nowymystal.jnet.pl/index1.php?go=zaplecze_techni
czne
oraz relacjach grupy kilku znajomych osób, które w Mystalu pracowały w
różnych okresach czasu, łącznie po zakupie odlewni przez Ukraińców. I poza
kwestią wynagrodzeń (nie mogę tego zacytować) o samej
fabryce, jej (byłych?) możliwościach ( łącznie z całkowitą obróbką odlewów,
aż do malowania) mieli dobre zdanie.
Bardzo szkoda, że inwestor zakład zaniedbał, zamiast go unowocześniać.
Może to są właśnie skutki takiego pijawkowatego podejścia do sprawy. A boli
najbardziej to, że cierpią zwykli ludzie którzy po prostu chcą pracować i
zarabiać jako tako na życie. Pozostaje mieć nadzieje, że znajdzie się
polski inwestor z prawdziwego zdarzenia, który przywróci chociaż częściowo
fabrykę do czasów świetności. I zachowa w Myszkowie hutnicze tradycje...
Kolejna news na temat Mystalu z naszemiasto.pl, poprzedni mówił, że jest
źle, okazuje się, że może być jeszcze gorzej.
Żaden inwestor nie zgłosił do przetargu swej oferty na zakup odlewni
Nowy Mystal
Odlewnia Nowy Mystal, będąca jednym z największych w powiecie pracodawców,
została wystawiona na sprzedaż. Do 4 sierpnia, kiedy to miało nastąpić
otwarcie ofert, do syndyka masy upadłościowej nie wpłynęła jednak żadna
propozycja. Cena wywoławcza określona przez syndyka wynosiła 6,2 mln zł.
Wpłynęły tylko oferty na dwie działki na terenie należącym do zakładu.
Jeszcze w sierpniu powinien zostać ogłoszony kolejny przetarg na składanie
ofert. Prawdopodobnie cena wywoławcza zostanie obniżona o 25 proc. Jeśli i
wtedy nie będzie chętnego, to firmę można będzie sprzedać z wolnej ręki,
bez minimum cenowego.
- Naszą odlewnią zainteresowanych było kilka branżowych przedsiębiorstw,
głównie ze Śląska, ale i z województwa małopolskiego - mówi dyrektor
generalny Nowego Mystalu Jan Pasek.
Do końca czerwca w zakładzie było zatrudnionych prawie 180 osób. Większość
z nich otrzymała wymówienia. Stracą pracę z ostatnim dniem sierpnia.
Dotyczy to około 130 osób. Umowy nie zostały rozwiązane tylko z częścią
osób związanych z firmą umowami czasowymi. Do zakładu przyjęto część starej
kadry. W sumie na 50 pracujących niewiele ponad połowę stanowią pracownicy
z produkcji. Reszta to administracja.
- To wyraźny przerost administracji, ale część urzędników można będzie
zwolnić dopiero po zakończeniu upadłości - wyjaśnia Pasek.
Znajdujący się w okresie wypowiedzenia nie przychodzą już do pracy. Czekają
na pieniądze z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, które
powinni już otrzymać. Ci, którzy stracili pracę, oskarżają urzędników
Nowego Mystalu o niekompetencję i źle wypełnione wnioski. Dyrektor Pasek
twierdzi, że przeciąga się procedura.
Jak twierdzi przewodniczący NSZZ Solidarność w Nowym Mystalu Stanisław
Adamczyk, na nowo nie przyjęto praktycznie nikogo ze związku. Takie
działania spowodowały, że nie ma już w zakładzie Solidarności, której
członkowie doprowadzili do tego, że po interwencji posła Szymona
Giżyńskiego, złożony został przez ZUS w Częstochowie wniosek o upadłość.
Adamczyk podkreśla jednak, że Solidarność nadal jednak w Myszkowie
istnieje.
- To szykanowanie członków Solidarności, których działania uratowały
zakład. Dzięki nam firma jeszcze działa - mówi Adamczyk, który także został
zwolniony, podobnie jak przewodniczący Komisji Rewizyjnej Solidarności
Robert Magiera.
- Adamczyk nie został zatrudniony, bo na jego stanowisku pracuje osoba,
która ma czasową umowę. Do magazynu, gdzie od pięciu lat pracował pan
Magiera zatrudniliśmy osobę, która przepracowała w zakładzie 20 lat. Z tego
co wiem zatrudnionych jest w sumie 13 członków Solidarności - twierdzi
Pasek.
Jak mówi Adamczyk, praktycznie wszyscy z nich już nie są członkami związku,
bo, prawdopodobnie pod presją pracodawcy, musieli się z niego wypisać. Dla
większości zwolnionych jedyną szansą na pracę będzie zakup przedsiębiorstwa
przez inwestora.
Niektórzy prawdopodobnie czekać będą na zasiłku na ewentualne ponowne
przyjęcie do pracy w odlewni. Inni będą próbować wyjechać na krajowe, bądź
zagraniczne kontrakty. Bo w Myszkowie szanse na znalezienie posady są
niewielkie.
Na razie zakład kontynuuje produkcję, choć w bardzo ograniczonym zakresie.
Gdyby został zamknięty, cena za jaką można by go sprzedać, byłaby na pewno
znacznie niższa.
A koszty utrzymania są bardzo duże. Podatek od nieruchomości pochłania
około 50 tys. zł miesięcznie. Do tego dochodzą wysokie rachunki za energię
elektryczną i wiele innych opłat i podatków.
Taki był kombinat a teraz idzie za "zwykłe grosze", taka przyszłość hut
miała być na xx lat. Latami rozkradali ten zakład, aż w końcu nic się nie
zostało.
Prawa autorskie:
Zawarte w całym serwisie www.myszkow.info oraz www.myszkow.info.pl materiały mogą być wykorzystywanie na innych stronach WWW, prasie oraz innych mediach, pod warunkiem podaniem ich źródła oraz bezrośredniego do strony głównej lub podstrony z której zostały pobrane materiały.